Jak z szacunkiem, miłością i akceptacją przyjąć "NIE" dziecka, i jednocześnie zobaczyć jakie "TAK" za tym "NIE" tak naprawdę stoi.

Gdy słyszę "nie chce się myć" (a już jest 21:00 i dawno maluchy powinny spać bo troszczę się o ich zdrowie i zależy na na ich odpoczynku), jednocześnie słyszę coś w stylu " świetnie się mamo bawię, ta zabawa jest niesamowita i chcę jeszcze się pobawić.." i wszystko się zmienia.

Pytam maluszka: "wydaje mi się, że świetnie się bawisz i chciałabyś jeszcze mieć więcej takiej super zabawy" a w odpowiedzi widzę roześmiane oczy dziecka. Ciągnę wątek delikatnie dalej "myślę, że jutro także pobawimy sie w taką super zabawę, a może nawet wymyślimy coś by była jeszcze bardziej niesamowita, co sądzisz? wiesz teraz jest juz późno i chciałabym byś miał siłę rano się bawić, więc może szybciutko się umyjemy a w kąpieli opowiesz mi co takiego naj, naj superowego jest w tej zabawie...".

Oczywiście jest to jeden z możliwych scenariuszy, czasem trzeba pokombinować więcej ale cały czas szukam tego czemu maluszek mówi "TAK" I jest łatwiej i mnie i jemu"

Początek strony