"PODRÓŻ"

(Mary Oliver, tłum D. Paluch i D. Kożusznik)


Pewnego dnia zrozumiałeś w końcu,
co powinieneś zrobić, i zaczęło się,
choć głosy dookoła
wykrzykiwały
swoje złe rady,
choć cały Dom,
zaczął drżeć
i poczułeś  stary ciężar u nogi.
„Napraw moje życie!”
krzyczał każdy głos.
Ale ty się nie zatrzymałeś.
Wiedziałeś, co masz robić,
chociaż wiatr przewiercał cię na wylot
zimnymi placami,
a głosy zawodziły jak płaczki.
Zrobiło się późno, noc mroczna,
Droga pełna kamieni i połamanych gałęzi.
Ale za każdym krokiem,
gdy głosy milkły w oddali,
coraz więcej gwiazd
zapalało się na niebie,
i pojawił się nowy głosy,
który po chwili rozpoznałeś jako swój.
On dotrzymywał ci towarzystwa,
gdy wędrowałeś coraz głębiej w świat,
zdecydowany zrobić
jedyną rzecz, jaką zdołasz,
ocalić jedyne życie, jakie możesz ocalić.

Początek strony